Analiza Eu nao vou sair ate sua morte, czyli Tró Loff w pięć minut.
Analizują: Nikita i Luthien
Źródło:
Eu
nao vou sair ate sua morte.
Ómarłam.
Powiem tyle. Ómarłam.
Ja
jeszcze tego nie czytałam… *głęboki wdech*
Prolog
-
Mamo długo jeszcze ? - piętnastoletnia ja nie mogłam dłużej
wytrzymać w samolocie
Okej,
po przeczytaniu tego zdania, do głowy przychodzi mi tylko jeden
komentarz: WTF IS THIS SHIT
A
ja umarłam na wstępie, powalona gramatyką i logiką tego zdania. A
kropka widzę bardzo przewidująca, już uciekła.
Zazdroszczę
jej…
-
Kotku zaraz będziemy.
Miau
-
Della zluzuj majty ! - moja siostra zawsze była wyluzowana.
Powtórzenie.
To zdanie też mnie rozwaliło *wali głową o biurko*
*ja
też*
Normalnie
jakbym się do podstawówki cofnęła.
Albo
jeszcze wcześniej.
Aż
wreszcie po jakiś 20 minutach wylądowaliśmy i byliśmy już na
miejscu. Kiedy wyszłyśmy z lotniska, poczułyśmy ten klimat. Taak
Witaj,
nadprogramowe a, co cię tu sprowadza?
Bezrobocie
to
była Brazylia.
I
już nie jest?
Pewnie
uciekła z tego opka. Dziwisz się?
Chyba
nie.
Mama
zabrała nas tam na wakacje do Sao Paulo. Niestety znając nasze
szczęście musiałyśmy iść na pieszo bo nasza Taxi w między
czasie [razem
-,-]
się
zepsuła.
Yhm…
A nie mogły, no nie wiem… Wziąć drugiej?!
Jednak
gdy byłyśmy na miejscu było już czuć wspomniały klimat.
Wspomniały?
To miało być wspaniały, czy wspomniany? O.o
Pewnie
aŁtorka nie mogła się zdecydować i zrobiła takie combo.
Można
tak powiedzieć że ośrodek składał się z 6 domków
Dafuq?
On się składa z tych sześciu domków, a nie „można tak
powiedzieć”. A poza tym, liczby zapisujemy słownie, droga
aŁtorko.
,
a także małej stołówki gdzie widać było, że ludzie siedzieli
tam 24/7
Cooo...??
Czy tylko ja nie zrozumiałam tego zdania? *znów wali głową w
biurko, nie zważając na siniaki na czole*
Wait.
A jak niby może być widać, że siedzieli tam 24/7? Czyżby nasz
boCHaterka miała zdolności nadprzyrodzone?
,
oraz małego boiska na którym bawiło się kilkoro dzieci i samotnie
wyglądający chłopak.
Um…
Jedna chwila… ten samotnie wyglądający chłopak, po którym wcale
się nie spodziewam, że będzie Tym Jedynym (Jedyny
Boski Edward Boski Cullen Boski Jedyny XD sorry, pierwsze
skojarzenie),
bawił się z tymi dziećmi? Bo tak wynika ze zdania… A jeśli się
z nimi bawił, to jak mógł wyglądać samotnie? Wtf?
-
Mamo, my z Dellą pójdziemy na boisko ok?
Ciekawe,
kto to powiedział... Droga aŁtorko, my naprawdę chciałybyśmy
wiedzieć kto co mówi.
Naprawdę!
*chlip*
-
Dobrze Martynko tylko uważajcie !
Kim
jest Martynka to też się oczywiście nie dowiemy... *idzie sobie
zrobić kawę, bo nie daje rady*
*również
idzie zrobić sobie kawę, ale dlatego, że lubi*
-
Spoko !
Poszłyśmy
na boisko. Nie wiem czy to ja jakaś byłam dziwna,
No
raczej tak.
No,
brawo za spostrzegawczość boCHaterko.
czy
Martyna, czy my obie,
O,
ta opcja chyba najlepsza.
Też
tak uważam.
ale
nagle gdy przyszłyśmy wszyscy się na nas gapili. Siostra
One
moment. Ta siostra to Martynka, tak? Tylko po cholerę ma polskie
imię, kiedy jej siostra nazywa się Della? Chyba, że to jakiś
dziki skrót…
poszła
pogadać z dzieciakami, ponieważ była ode mnie młodsza to też nie
chciała spotkać się ze starszym towarzystwem,
czyli,
rozumiem, z tym samotnie wyglądającym chłopakiem, bawiącym się z
tymi dziećmi?
a
ja że nie jestem zbyt otwarta na ludzi siedziałam sobie obok bramki
do gry w piłkę, jednak nagle podszedł do mnie jakiś chłopak - to
ten który grał samotnie w nożną.
Dłuższego
zdania to się nie dało, co? Ani bardziej poplątanego?
Da
się w ogóle grać samotnie w nogę?
No
wiesz, kopiesz piłkę do pustej bramki. Tylko jaki to ma sens?
Yy,
nie ma. Czyli się jednak z tymi dziećmi nie bawił, tylko
stwierdził, że jest ponad to i bawił się sam?
Najwyraźniej
XD
-
Cześć, jak masz na imię ?
Na
moje oko był on w moim wieku, może o rok starszy.
-
Della, a ty ?
-
Bardzo ładne imię. Ja jestem Oscar - podał mi przyjaźnie rękę i
siadł obok mnie.
Ooo,
Tró Loff się rozwija ^^
-
Co tak sam tutaj siedzisz?
-
Ach, czekam tu na ciebie od dawna… W końcu zjawiłaś się, by
zabarwić moją szarą egzystencję Tró Loffem...
-
Aaa jakoś nie mam z kim grać, bo tata w pracy, a z moją siostrą
nie pograsz za długo, bo się obrazi.
A
te dzieciaki?
-
Podobnie jak z moją - uśmiechnęłam się do niego, a on się
zarumienił.
Czemu?
-
Jesteś stąd ?
-
Nie nie.
Ej,
jakby się tak uprzeć... to tu jest zaprzeczenie zaprzeczenia...
czyli wychodzi na to, że jest stąd :D
Pochodzą
z Kolumbii przyjechałam tutaj na wakacje.
Kim
są ci oni, co pochodzą z Kolumbii?
Sąsiedzi
Dżefa de kilera!
A
przecinek uciekł w siną dal... jego szczęście.
-
Aha. Myślałem że jesteś z Argentyny, bo masz taką urodę. Wtf
-
Dużo osób mi to mówi, ale nie jestem z Argentyny jak widać.
Ach,
te inteligentne rozmowy…
Podeszła
do nas moja siostra.
-
Ooo Della widzę że znalazłaś sobie kogoś do rozmowy
Nic
się nie odezwałam, nagle mama mnie wołała.
Wuuuuuuut...?
Kolejne zdanie, którego nie zrozumiałam *przynosi sobie dzbanek z
kawą, a obok kładzie łuk, strzały i różdżkę* *ten
sam sprzęt*
-
Della, kochanie pomóż mi w rozpakowaniu !
-
Już idę ! - poszłam do mojej mamy.
A
Martyna rozmawiała z Oscarem.
O
nie, nasza boCHaterka będzie zazdrosna!
Normalnie
zaraz się załamię, takie to smutne
-Więc
ty chyba lubisz Dellę nie ?
Oscar
wstydząc się powiedzieć , wymamrotał:
-
Ja ją kocham…
Tak
i o to chodzi, chłopie! Rozmawiałeś z nią max pięć minut i już
ją kochasz, Tró Loff level 10000.
Ja
ci mówię, że ona mu dała amortencię. Od razu widać!
-
Ale jak to ?
-
No ona jest wspaniała .
-
Czekaj, czekaj ty chcesz mi powiedzieć że się zakochałeś w niej
? - Martyna była w szoku. Ja nigdy nie miałam żadnego chłopaka,
Wait,
what? Nasza boCHaterka poszła pomagać mamie rozpakowywać coś, ale
nadal słucha rozmowy... co? Fuck logic, nic nie ogarniam.
Mówiłam,
jest czarownicą, użyła uszu dalekiego zasięgu, jakiejś swojej
czarnej magii! Ja, gryfonka, ci to mówię!
Była
w sklepie Freda i Georga!
Teraz
to już tylko Georga :(
Cicho,
nie przypominaj mi o tym (Freda lubiłam :( ) Pamiętam to cudowne
ucho ^^ Najlepsze!
Darmowa reklama! George, podziękuj ładnie!
wydawało
mi się że jestem nie atrakcyjna ale : ale
co?
-
No tak.. Ona jest dla mnie jak promień słońca. Jest najpiękniejszą
dziewczyną jaką widziałem. Chciałbym z nią wziąć ślub.
Nie...
nie... nie... chciałam napisać jakiś konstruktywny komentarz, ale
ze śmiechu nie mogę... *tarza się po podłodze*
To
ja spróbuję… Eee… *dołącza do Nikity na podłodze*
Martyna
nie wiedząc co ma powiedzieć, po chwili coś z siebie wydusiła.
-
Mam jej to powiedzieć ?
-
Nie, chciałbym, aby ona dowiedziała się tego ode mnie.
-
Aha no dobrze.. (dwie
kropki? A cóż to oznacza?)
No
nic to ja spadam do domu. To do jutra…
Chwila,
ale ona już przecież wie. Skoro narracja jest pierwszoosobowa, a
ona to opisuje, to znaczy, że to słyszała i nikt nie musi jej nic
mówić... Eru, dobra w dupie z tym.
Ostatni
tydzień był dość dziwny, Martyna w ogóle nie odzywała się do
mnie i spędzała czas tylko z tymi dzieciakami. Za to ja spędzałam
czas z Oscarem na spacerach po mieście. Nawet raz zabrał mnie na
pizze, jednak przyszedł taki dzień w którym musiałam się z nim
pożegnać. łaj?
Poszłam
w nasze stałe miejsce, czekał już na mnie, chyba nie spodziewał
się jeszcze tego co miałam mu do powiedzenia. Podbiegłam do niego
i oparłam ręce o jego kolana.
Przypomniały
mi się piramidy na wf…
Hahahah
XDD
-
Cześć - uśmiechnęłam się do niego (kropko,
gdzie jesteś?)
Oscar
zaczerwieniony, patrzał się na mnie dziwnie.
Patrzał?
Wuut...?
-
Cześć…. (grrrr...
droga aŁtorko stawia się albo jedną, albo trzy kropki... nie
mniej, nie więcej!!)
-
odwzajemnił do mnie uśmiech, ale dość smutnie. SMUTNO
-
Eee nie wiem jak mam ci to powiedzieć, ale…
-
Wiem..
(i
znowu ;_;)
-
Skąd ?
-
Słyszałem jak twoja mama ci to mówiła….
-
Aha… Bardzo chciała bym zostać, ale…
Eru,
co? Pogubiłam się... *opuszcza głowę zawstydzona*
Nie
martw się. Tu nie ma nic do rozumienia! Najprawdopodobniej aŁtorka
po prostu napisała coś kompletnie bez sensu, żeby wzbudzić w
czytelnikach poczucie, że jest mądrzejsza. Patrz jak ja się znam
na psychologii!!! *dumna*
Widziałam
już pierwsze łzy w oczach Oscara.
-
Ale nie mogę.
Oscar
nic nie mówił, ale po chwili przytulił mnie bardzo mocno i
powiedział coś podobnego do hiszpańskiego „Te Amo” i
francuskiego „Je te aime” (nie
popisuj się francuskim jak go nie umiesz -_- pisze się „je
t'aime”) (obawiam
się aŁtorko, że na nas językami wrażenia nie zrobisz. Szkoła
dwujęzyczna się kłania!),
znaczącego
oczywiście „Kocham cię”
NO
SHIT, SHERLOCK
,
ale ja nie mogłam nic zrozumieć z jego mowy i po prostu go
przytuliłam, a on pocałował mnie w policzek.
-
No nic Oscar to może się jeszcze zobaczymy... - przytuliłam go
bardzo mocno .
-
Do widzenia… - powiedział to z łzami w oczach.
-
Do widzenia. (kropka
zagłady... idź sobie stąd!)
-
pobiegłam do naszego domku.
Może
to się zdawać dziwne, ale coś poczułam do tego chłopaka. Był
inny niż reszta i jedyny który umiał zrozumieć mój trudny
charakter. Jednak tajemnica Martyny przez lata została nieujawniona.
Wait,
what? Jaka tajemnica Martyny?? O.O Logika w tym opku mnie zabiła...
ale tak na śmierć…
Teraz
wait. Muszę się zastanowić. Czyli opko było o Tró Loffie dwójki
dzieciaków. Ok. Ale co do cholery ma do tego jakaś tajemnica
Martyny?! Mahal, send me strengh...
Wiem
na pewno, że zrobimy kolejną część, czyli pierwszy rozdział :D
A tymczasem – ruszam na poszukiwanie uciekinierów-przecinków!
Ktoś dołącza?
Ja!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz