Analiza Eu nao vou sair ate sua morte 2, czyli logiki brak całkowity.
Analizują: Nikita i Luthien
Źródło: Eu nao vou sair ate sua morte
Tu będzie... bardzo, bardzo nielogicznie... A tak konkretnie, to nie zrozumiałam połowy...
Ale who cares!
no ale nie ważne ;) Miłego czytania!
Ej, a tak w ogóle… Co znaczy ten tytuł? Bo się zastanawiałam od jakiegoś czasu…
Pffff… sprawdź w googlu tłumaczu ;) bo mi się nie chce :P
Rozdział 1 : Impreza u Roja
Manchester –mieszkanie wielu gwiazd sportowych.
A to nie jest przypadkiem miasto?
Tak. Dokładniej rzecz biorąc w Anglii, względnie niedaleko Liverpoolu.
Pomimo wielu sław, miasto jak każde inne. Jednak, nie każdy ma okazję w nim zamieszkać, czy też je odwiedzić . Nazywam się Della I znowu to dzikie imię...
No, to już wiemy z prologu, aŁtorko, nie jesteśmy tępe.
Ale może aŁtorka jest i musi sobie przypomnieć. Bądź tolerancyjna!
i niedawno przeprowadziłam się tutaj do mojego narzeczonego Jamesa.
A tamto Tró Loff?? To jednak nie było Tró Loff? :( Biedny Oscar
Nie jestem w zbyt dobrym humorze, ale mój brat Rojo
Kolejne dzikie imię! Jej!
Ejj, przecież ona miała siostrę, Martynę, c'nie?
Może to jakaś inna Della… Albo Martyna zmieniła płeć.
zorganizował imprezę z okazji swoich 22 urodzin. Jest strasznym imprezowiczem, nie obchodzi go przyszłość. Jego hasłem życiowym to YOLO. Nie dziwić się ,że nie może znaleźć miłości.
Nie wiem, w czym to przeszkadza, no ale co ja tam wiem.
Właśnie, co my możemy wiedzieć! Na pewno aŁtorka jest od nas dużo bardziej doświadczona, popatrz tylko jakie mądre pisze opka...
Weszłam do jego domu, w którym odprawiały się jego urodziny.
Odprawiać to się mogą egzorcyzmy.
Jeśli twoje urodziny same się odprawiały, wiedz, że coś się dzieje!!!
- Cześć Della- uśmiechnięty Rojo podszedł do mnie.
- Hej Rojo – (przecinku, gdzie wywędrowałeś?)patrzałam(!!!) się na tłum ludzi, który zgromadził się na jego urodziny .
-DOBRA LUDZIE PIJEMY !
Niestety ja nie piję piwa, więc jestem zmuszona do siedzenia samej, gdzieś w koncie.
Czyli nasza boCHaterka jest sumą pieniędzy?
To boli. Naprawdę. To. Boli. Jak. Cholera. *przygotowuje łuk i strzały, i idzie szukać aŁtorki tego tForu*
*Tu tak samo*
Jak pomyślałam tak też zrobiłam. Jednak uwagę moją przykuł przystojny chłopak siedzący obok mnie.
Kurna, kolejny przystojniaczek? Nie za dużo tego, marysieńko? Najpierw Oscar, potem, jak on miał, James, a teraz jeszcze jakiś inny.
Mówię, czarownica! Tylko pewnie z Hufflepuffu… Doświadczona w robieniu eliksirów miłosnych, a potem zabijaniu każdego z chłopaków, tak, że zostawiali jej kupę kasy!!! Wait. WIEMY KIM JEST MATKA ZABINIEGO.
- Cześć - uśmiechnęłam się do niego.
- Hej – odwzajemnił uśmiech.
- Jak ci na imię ? – Aż pomyśleć że zerwałam się na odwagę, ale on był taki przystojny
Och, Eru, tylko nie zemdlej!!
Nie, zemdlej. Będziemy mieli spokój.
- Sergio.
Nie, no kolejne?! Co ta aŁtorka ma z tymi dzikimi imionami?!
– Puścił do mnie oczko.
Jak romantycznie! Zaraz się porzygam!
Spojrzałam się na niego jeszcze raz i zrozumiałam, że siedzę obok niezwykłej osoby. Samego Sergio Aguero, gracza Man City.
-A jak tobie na imię ?
- Della .
Po cholerę ta spacja?
Kropka nie chciała być za blisko tego imienia.
- Ładne imię.. – widziałam rumieńce na jego twarzy.
Kolejny się rumieni, Eru, co z tymi chłopakami??
– Mogłabyś dać mi swój numer ?
- Pewnie- podałam mu mój numer telefonu.
Jednak po chwili przyszedł, dobra przyczołgał się do nas pijany Rojo.
*Próbuje wyobrazić sobie czołgającego się 22-latka...*
- Della !
- Co?
- Wypijmy ! – Rojo nie wiem stąd, ale wyciągnął butelkę alkoholu i nachalnie wlał mi ją do buzi. Zachłysnęłam się i zrobiłam się tak pijana, że wpadłam na jakiegoś chłopaka.
Wut?? *zakrztusiła się kawą*
MAHAL, WHAT THE HELL IS THIS?! PIJANA PO JEDNYM ŁYKU PIWA?! NAWET TRZYLATEK NIE MA TAK SŁABEJ GŁOWY!!! (Wiem, co mówię, mój wujek kiedyś przez przypadek wypił cały kieliszek czegoś tam i zachowywał się normalnie)
- Cześć bejbe - oczywiście musiałam się do niego wtulić. Eh… współczuje mu.
Pomocy... umieram... nic nie rozumiem... Logiko, gdzie się schowałaś, gdzie uciekłaś? *rozgląda się*
- Eeeee cześć? – widać było, że chłopak był przestraszony, ale jakoś skądś go znałam.
Czyżby Oscar?
Nieeeeeeeeee, na pewno nie.
- Chcesz może się zaaabawić ? – wydałam z siebie dziwne dźwięki, aby go zachęcić.
- Eeee dobrze się czujesz? –popatrzyłam na niego uwodzicielsko. – Eeee no dobra jak chcesz .
Po chwili znalazłam się w jakieś sypiali i wiadomo co robiłam.
Kapituluję. Ja kapituluję. Serio.
Ja też.
*Ranek*
Obudziłam się w sypialni Roja z wielkim bólem głowy, obok mnie leżał niezidentyfikowany obiekt. WTF
- O mój Boże – ból głowy był okropny. – Eeeeee – spojrzałam się na chłopaka leżącego i chrapiącego obok mnie. Postanowiłam mu się przyjrzeć. – Oscar z Chelsea ?
Ej… ale ja tylko żartowałam…
– Nie umiałam powiedzieć jego pełnego nazwiska, bo po prostu przez ból wszystko zapomniałam. – Wyjdę za nim ktoś mnie zauważy… - Tak jak powiedziałam, tak też zrobiłam. Wróciłam do domu, jednak czekała tam na mnie niemiła niespodzianka. Weszłam do domu i zauważyłam mojego narzeczonego w kuchni.
Z całego tego akapitu nie zrozumiałam ani słowa. Czy coś ze mną nie tak?
Nie, to całkiem normalne.
- Gdzie byłaś ?
- No u Roja, mówiłam ci przecież, że mogę wrócić nad ranem.
- Yhy u Roja, chyba w sypialni jakiegoś gościa !
- Co? – skąd on wiedział ?
- To ! – James rzucił w moją stronę nożami kuchennymi.
DŻEFF DE KILER. NORMALNIE TYLE SAMO LOGIKI.
Ejj, z imieniem James mam tylko dwa skojarzenia - HP i Zmierzch XD
- CO TY ROBISZ ?!
Po co te spacje, do jasnej cholery??
- To suko !!! – nie poprzestawał na rzucaniu.
Whaaaaaaaaaaaaaaat... nie no, ja się poddaję, naprawdę...
Dzięki Bogu, że uciekłam z tego domu cała i zdrowa, ale nie miałam gdzie się podziać. Obdzwoniłam listę znajomych, jednak żaden nie mógł mnie przyjąć. Aż w końcu pomyślałam o Sergio – chłopak którego wczoraj poznałam. Zadzwonił do mnie telefon.
Sam? Cóż za wybryk technologii.
Medżik.
- Tak ?
- Cześć Della – w słuchawce było słychać męski głos.
- Kto mówi ?
- Sergio
Ach, ten merysójkowy zbieg okoliczności...
- Bogu dzięki. Słuchaj mam taką sprawę. Nie mam gdzie się podziać i.. chciałam zapytać czy mogłabym zostać u ciebie dopóki nie znajdę sobie czegoś.
- Nie no pewnie, że możesz zostać. Wiesz gdzie jest stadion Man.City ? (znalazłam zagubioną kropkę z kilku zdań wcześniej!)
On nazywa ją City? I pyta gdzie jest stadion człowiek? Okejj...
- Tak.
- To tam z 200 metrów dalej są te nowe domy.
- No są.
- To ten z numerem 24 to mój.
- Aha ok, to ja będę za niedługo.
- Ok.
Czy ktoś mi powie, czemu to opko składa się z prawie samych dialogów?
Nie.
Po jakichś 10 minutach, byłam już na miejscu. Trochę dziwnie mieć świadomość, że będzie się mieszkało z zupełnie obcą osobą pod jednym dachem, zresztą też nie moim. Zapukałam w drzwi.
Co, nigdy nie byłaś u koleżanki na noc? Albo chociaż na obozie?
- Oo cześć, myślałem że będziesz później – Sergio specjalnie stanął w drzwiach, abym nie zobaczyła środku domu.
- Ktoś jest u ciebie ?
- Nie, nie. Po prostu mam syf.
- Aaa to mi nie przeszkadza.
- No chyba, że.
Że i co dalej? Ja serio chciałabym to wiedzieć…
A ja nie.
Dobra wchodź .
Więc właśnie od tego momentu moje życie się zmieniło, Sergio zakochał się we mnie i byliśmy parą.
Eru, kolejny chłopak...
Jednak po dłuższym czasie mieszkania u niego wprowadził się inny lokator. Miał na imię Oscar.
I kolejny Oscar?? Czy ten sam? Czy co? Eruuuuuu... teraz to się serio pogubiłam.
Nie, no to coś mnie dobijaaaaa… Zabij mnie, albo upiję się łykiem kawy.
Nie wiem, czy zniosę kolejny rozdział...
Damy radę! Będzie dobrze! Będzie pięknie! Będzie cudownie! Idę się pociąć mydłem!
Dobra. Witam. Trafiłam tu przypadkiem (PRZYPADKIEM) i kogo moje oczy widzą? No heeeej Nikito :* Ode mnie się nie uwolnisz ^^ (aferę, że mi nie powiedziałaś zrobię na GG. Masz się bać)
OdpowiedzUsuńWięc tak - dawno się tak nie śmiałam, naprawdę. Nieźle wam idzie, z chęcią będę czytać kolejne (i przy każdym się denerwować jak taka akcja mogła mi uciec, ale to szczegół)
No i JAK ŚMIECIE OBRAŻAĆ HUFFELPUFF W MOJEJ OBECNOŚCI?
#dumnapuchonka #taktacyistnieją #coztegożewszyscydająmniedogryfu
I widzę, że kogoś tu chyba zaraziłam moim powiedzonkiem? ^^
(Jeśli nie rozumiecie mojego komentarza, to dlatego, ze jest późno. A ja po 21 nie myślę :*)
Witaaaaaaaaaaj ;)
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, przepraszam, że ci nie powiedziałam, ale tak jakoś zapomniałam... Ale nie martw się, chyba będziesz mogła jeszcze do nas dołączyć, jeśli chcesz :D ale to jak skończymy z tym tForem i znajdziemy następny (pomoc mile widziana).
Jeśli chodzi ci o Eru, to tak, zaraziłaś mnie i przeszłam na Iluvatarianizm ^^
A komentarz całkiem zrozumiały, możesz być z siebie dumna :*
*tak, dopiero teraz zauważyłam ten komentarz*
OdpowiedzUsuńSpoko, wybaczam (po raz kolejny buahahahaha xD)
Okay, nie będę się wciskać, pozostanę (nie)cicha wielbicielką ;) Mogę wam pomóc w szukaniu kolejnego tforu, w internetach nic się przede mną nie ukryje!
Iluvatarianie rzondzom. Oczywiście, że jestem z siebie dumna ;)